Dla ciała Zdrowo Zjedz i wypij Życiowo

    Weganka w butach ze skóry

    13 sierpnia 2018

    Przyjęło się, że jeśli weganin/wegetarianin,  to od razu wojujący ekolog w lnianych koszulach, wyznający buddyzm, stosujący się do zasad zero-waste i praktykujący jogę. Wystarczy, że powiesz: „Nie jem mięsa” i od razu trafiasz do odpowiedniej szufladki. Nikt nie pyta, dlaczego, po co  i z kim. To oczywiste, że nie jesz, bo mając naście lat przeszedłeś okres buntu wobec całego świata, chciałeś jakoś zaakcentować swoją inność i zbuntowałeś się przeciwko niehumanitarnemu traktowaniu zwierząt. I tak już Ci zostało. Koniec. Kropka. Dalszej dyskusji brak.

    A ja jednak podyskutuję bazując na własnym przykładzie. Wychowałam się na wsi, gdzie od początku było wiadomo, że jajko znosi kura, krowę trzeba doić żeby było mleko – docelowo masło i sery, koń to zwierzę głównie pociągowe, a los świń też jest przesądzony. I pomimo tej całej celowości nigdy nie widziałam, żeby zwierzęta z gospodarstwa moich dziadków nie były szanowne. Zawsze nakarmione, zadbane, oporządzone. Ba, w Wigilię Bożego Narodzenia dostawały kawałek opłatka, bo babcia zawsze powtarzała, że to też boże stworzenia. Była w tym wszystkim jakaś równowaga. A ja w tę równowagę się wpisywałam. I tak długo jak mieszkałam w domu, jadłam mięso, sery, jajka i truskawki ze śmietaną. A później przestałam. Nie dlatego, że nagle dorosłam, przejrzałam na oczy i zobaczyłam w tych zwierzętach istoty o równych sobie prawach, które ktoś beznamiętnie morduje i nakłada sobie na talerz. Dorosłam i zobaczyłam, że to, co w siebie pakuję w ramach odżywiania (czytaj: mięso), to niekoniecznie produkt, którego mój organizm potrzebuje.

    Autorka (w bieli), w czasach wczesnej młodości, gdy namiętnie konsumowała produkty odzwierzęce – głównie mleko.

    Jestem egoistką, jeśli chodzi o mój organizm. Mam świadomość, że jeśli chcę by moje ciało posłużyło mi przez kolejne lata, muszę o nie dbać. Nie tylko zewnętrznie ale i wewnętrznie. A zajadanie się stekami, kurczakiem i szaszłykami z grilla na pewno mu nie służy. Lepiej dla niego, a tym samym dla mnie, zjeść sałatkę, strączki czy miskę owoców. Bo mój organizm woli właśnie to. A skoro woli, to tym go karmię. I dlatego nie jem mięsa.

    Ale wiem też, że mój organizm nie lubi kontaktu z tworzywami sztucznymi. Nie znosi zapachu kleju używanego do produkcji szmacianych balerin za 30 PLN w Chinach. Nie przepada, gdy ociera go torebka czy plecak z syntetyku czy ciężko mu oddychać, gdy zgrzeje się zimą w „plastikowej” kurtce. Dlatego ubieram go w skórzane buty, które noszę po 5-6 lat. Korzystam ze skórzanej torebki, której paski nie ocierają mi skóry. A zimą zakładam wełniany płaszcz czy sweter z kaszmiru i skórzaną kurtkę, żeby ciało się nie grzało i swobodnie oddychało.

    A ja sama też lubię swobodnie oddychać czystym powietrzem. Nie tym zanieczyszczonym substancjami powstałymi z utylizacji torebek z ekoskóry czy przy produkcji kultowych „mellisek” (tutaj jeszcze warto pamiętać o wycince lasów pod plantacje kauczuku).

    I przy tym całym moim egoizmie wierzę, że nie jedząc mięsa w jakimś minimalnym stopniu wpływam na ograniczenie jego produkcji.

    Gdyby blog był bardziej popularny, z pewnością pod tym wpisem doświadczyłaby fali hejtu, ze strony „prawdziwych wegetarian”. Mam jednak ten luksus jakim jest mała popularność Namysłowskiej, a co za tym idzie – inteligentni czytelnicy. Zatem – czekam na konstruktywne opinie 😉

  • Karta DKMS
    Dla ciała Zdrowo

    DKMS

    W portfelu mam całą masę kart. Z jednych korzystam częściej (salon fryzjerski), z innych rzadziej (sklep z bielizną). Jest jednak jedna taka karta, z której mam nadzieję nikt nigdy nie skorzysta. Że nie będzie…

    24 lipca 2018
  • Jedna z urokliwych uliczek przy kościele
    W podróży

    Do zobaczenia w Berlinie. Dzielnica Mikołaja

    Dzisiaj stawiam bardziej na obraz niż słowo, bo miejsce do którego Was zapraszam jest bardziej do zobaczenia niż opisania. Nikolaiviertel czyli dosłownie „kwartał Mikołaja” to najstarsza część Berlina. Początkami się trzynastego wieku. To historyczne…

    20 lipca 2018
  • Fernsehturm Berlin
    W podróży

    Do zobaczenia w Berlinie. Wieża Telewizyjna

    Zwrócono mi ostatnio uwagę, że pisząc o Berlinie i miejscach, które warto zobaczyć w tym mieście, ciagle pomijam to najważniejsze czyli Wieżę Telewizyjną. No cóż…. Może robię to celowo? Może to dla mnie miejsce…

    13 lipca 2018
  • Filozoficznie

    Jimek cd.

    Wiem, że już był wpis o NIM ale musi być jeszcze jeden, bo go uwielbiam. Ostatnio dowiedziałam się o tej fantastycznej inicjatywie. Niestety, na koncert który odbędzie się we Wrocławiu na zakończenie Brave Festival,…

    9 lipca 2018
  • Filozoficznie Życiowo

    Głupiejemy czyli w pogoni za modą

    Dzisiaj znów na bazie mojego ulubionego FB i dyskusji w grupach, które tam obserwuję. Pierwsza grupa gromadzi zwolenników nurtu „Zero Waste” czyli maksymalnego ograniczenia wytwarzania odpadów. Tych grup na portalu jest mnóstwo. Osoby aktywne…

    3 lipca 2018