Bez kategorii Dla ciała Książkowo Zdrowo

    Jarzynowo

    21 sierpnia 2017

    Dzisiaj będzie książkowo i zdrowo. Jestem świeżo po lekturze „Food Pharmacy”. Przymierzałam się do tej książki już od pewnego czasu ale zawsze coś stawało na drodze. Przyznam też, że przy dzisiejszym wysypie poradników na temat zdrowego żywienia, miałam pewne obiekcje, czy aby to nie będzie znów to samo tylko w innej okładce. Ostatecznie zdecydowałam się na lekturę w wersji elektronicznej. I nie żałuję.

     

     

    Zacznijmy może od tego, że od jakiegoś czasu  – powiedzmy dwóch czy trzech miesięcy – jestem na ciągłym głodzie. Jarzynowym. Pochłaniam warzywa w ilościach hurtowych, najczęściej na surowo w postacie sałatek. Ale są też zupy-kremy, warzywa duszone czy zapiekane. Królują oczywiście pomidory. I tutaj ciekawostka. Jeszcze w ubiegłym roku miałam na pomidory „limit”. Nadmierne ich spożywanie skutkowało uczuleniem (w moim przypadku są to zawsze pękające kąciki ust – tak zwane zajady”. W tym roku stał się cud. Pomidory jem na kilogramy, a uśmiech zupełnie mi się nie powiększa. Ale wróćmy do sedna. Wiem, że warzywa są zdrowe i jeść należy ich jak najwięcej. Nie zamierzałam i nie zamierzam z tym polemizować. Zastanowił mnie jednak fakt, skąd ten głód, połączony z totalnym brakiem apetytu na mięso, pieczywo czy nabiał. Odpowiedzi zaczęłam szukać oczywiście w internecie. I tak trafiłam na „Food Pharmacy”.

    Lina i Mia to młode kobiety, które spisały swoje doświadczenia i wiedzę zebraną w trakcie rozmów ze specjalistami w jednym miejscu. Najpierw był to blog, a później książka. Książka, która moim zdaniem jest fantastyczna. Najlepszą rekomendacją niech będzie fakt, że – jak zaznaczyłam na początku – przeczytałam ją w wersji elektronicznej ale teraz już wiem, że muszę mieć wydanie papierowe. Zawsze pod ręka. Dla siebie. Bo to skarbnica wiedzy, porad i odpowiedzi. Oczywiście nie znalazłam w książce rozdziału pod tytułem: „Dlaczego czujemy głód warzywny?” W trakcie lektury przestało to mieć znaczenie. Zdecydowanie bardziej zainteresowało mnie to, jaki wpływa na organizm ma to, że pochłaniam je w gigantycznych ilościach. Jak wpływają na mój stan zdrowia, a dokładnie stan jelit, a co za tym idzie układ odpornościowy. A wszystko to podane przystępnym językiem. Poparte masą przykładów. Podbudowane badaniami naukowymi i opiniami specjalistów. W bonusie kilka przepisów. Naturalnie warzywnych.

    „Food Pharmacy” to swego rodzaju poradnik, który może pomóc w przejściu na dobrą stronę mocy. Oczywiście, nie jest to lektura, po której  zaczniemy się żywić tylko i wyłącznie sałatą lodową. Nic z tych rzeczy. Niemniej jednak, sprawi, że spojrzymy na kwestie żywieniowe w zupełnie innym świetle, czego sama jestem przykładem – niespełna 12 godzin po przeczytaniu książki stworzyłam (i spożyłam) swoje pierwsze zielone smoothie. Nie będę się tutaj chwalić zdjęciami produktu – przyjaciółka stwierdziła, że wygląda jak resztki trawienne jej synka; po prostu musze jeszcze popracować nad kolorystyką. Ale było pysznie i zdrowo. I to zasługa Liny i Mii. Bo musicie wiedzieć, że do wczoraj uważałam smoothie za fanaberie bloggerek i hipsterskie nowomody.

     

    A Wy? Miewacie warzywne głody? Pijecie smoothie? A może jesteście już po lekturze „Food Pharmacy”? Napiszcie, jak u Was z warzywami.

  • Książkowo Obyczajowe Życiowo

    Letnie podsumowanie

    Zastosuję dzisiaj taktykę, którą obserwuję ostatnio na wielu poczytnych bloga. To „podsumowanie”. Wiele autorek (tak się składa, że czytam tylko blogi prowadzone przez kobiety) wprowadziło u siebie wpisy podsumowujące. Regularnie (co tydzień np.) pojawiają…

    31 lipca 2017
  • Obyczajowe Życiowo

    Minimalizm po niemiecku

    Nie zdążyłam Was jeszcze poinformować ale Namysłowska 3 zmieniła się na Lipową 28. Oczywiście tylko formalnie. Ta zmiana to oczywiście efekt mojej przeprowadzki – od miesiąca mieszkam w Niemczech. Powoli oswajam się z nową…

    5 czerwca 2017
  • Obyczajowe Życiowo

    Podróż za jeden uśmiech

    Bardzo popularne w ostatnim czasie jest tanie podróżowanie. Co to znaczy? Zazwyczaj tani przelot – bilet lotniczy kupiony w promocji, nocleg w hostelu albo na „zaprzyjaźnionej kanapie”. Można? Można. I jest to bardzo popularne,…

    22 marca 2017
  • Bez kategorii Życiowo

    Ratunku – szafa mnie wciąga!

      Wiecie ile macie ubrań? …. No dobrze, uściślijmy – ile par spodni? Nadal trudno?… To może…ile kurtek czy płaszczy. Powinno być łatwiej ale to też wymaga zastanowienia. No właśnie… Obrastamy w rzeczy; samych…

    29 stycznia 2017
  • Zjedz i wypij Życiowo

    Na językach – Vivian Restaurant

    Nie lubię tłumów, zakupów i galerii handlowych. Uwielbiam kino i dobre jedzenie. Czasem, dla tego co lubię, jestem w stanie tolerować to, za czym nie przepadam. Pod warunkiem, że film jest dobry, a jedzenie…

    30 grudnia 2016
  • Życiowo

    Językowe online

    Język obcy. Kto z nas nie chciałby znać biegle przynajmniej jednego. Znajomość języka obcego niesie za sobą same korzyści. Otwiera przed nami świat – dosłownie i w przenośni. Możemy swobodnie podróżować bez obawy o…

    14 grudnia 2016
  • Książkowo Życiowo

    Françoise Sagan „Witaj, smutku”

    Dzisiejsza recenzja będzie bardzo nietypowa. Dotyczy książki, którą przeczytałam pod wpływem fascynacji popularnym od jakiego czasu „french chic”.  Odbiegać będzie też od zwyczajowych streszczeń, ponieważ najważniejsza jest dla mnie bohaterka drugoplanowa, a sama fabuła…

    3 grudnia 2016
  • Życiowo

    Spod samiućkich Tater

    Urodziłam się w stolicy Podhala. Nie, to nie Zakopane. To Nowy Targ. Jestem góralką z krwi i kości chociaż z moich rodzinnych stron wyjechałam już ponad dziesięć lat temu. Ale gór tak naprawdę pozbyć…

    29 listopada 2016