Dla ciała Zjedz i wypij

Zaaplikuj sobie zdrowie

13 sierpnia 2016

Eliminacja mięsa z diety, którą wcielam w życie to nie jest moje pierwsze zetknięcie z wegetarianizmem. Miała już kiedyś etap bezmięsny. Działo sie to we wczesnej młodości – czytaj „studia”. Skończyło się szybko i boleśniej. Z prostej przyczyny. O ile pilnie przestrzegałam niejedzenie potraw i produktów mięsnych, o tyle nie dbałam o to, by dietę uzupełniać. Jak łatwo się domyślacie moja morfologia poszybowała w dół. Wyniki miałam fatalne, a kondycję jeszcze gorszą. Chcą nie chcą, po roku zrezygnowałam z wykluczania mięsa z posiłków. Mając jednak w pamięci dobre samopoczucie z początków tamtego okresu, postanowiłam zrobić powtórkę. Tym razem jednak racjonalną.

Moja obecna dieta, uwolniona od produktów i potraw mięsnych (jem ryby i nabiał) jest zdecydowanie zdrowsza. Bogata w warzywa, owoce a przede wszystkim kasze i produkty sojowe jest w pełni racjonalna. Skąd to wiem? Sprawdzam. Nie chodzi bynajmniej o przygotowywanie poszczególnych posłów z wagą i tabelą kalorii i wartości odżywczych w ręce. Na to nie mam czasu. No, czasem coś zważę – bo moja waga w oku często szwankuję; zdecydowanie bardzie miarodajne są dla mnie określenia: łyżka, łyżeczka, szklanka, plaster. Na szczęście jest coś, co pomaga mi w racjonalnym odżywianiu, nie pochłaniając mojego czasu i energii. I co ważne – jest zawsze pod ręka czyli w telefonie. To aplikacja Fitatu. Dostępna zarówno na Androida jaki i iOS. Określana jest jako najszybszy licznik kalorii i jest to prawda. Dla mnie jednak największą jej zaletą jest licznik wartości odżywczych. Jak to działa w praktyce?

Fitatu najpierw się rejestrujemy podając swój wzrost i wagę, a także poziom aktywności fizycznej. Na podstawie tych danych wyliczane jest nasze zapotrzebowanie nie tylko na kalorie ale też białka, węglowodany i tłuszcze. Aplikacje jest „otwarta” na propozycje i samodzielnie możesz określić swoje zapotrzebowanie. Co dalej? Przechodzimy do jedzenia, a dokładnie do jego „rozliczania”. Każdy posiłek i przekąskę dodajemy do aplikacji, której częścią jest baza danych posiłków i potraw. Wystarczy rozpocząć wpisywanie, a od razu pojawia się podpowiedź. Zazwyczaj w wielu wariantach. Gdy skusimy się na gotowca czyli produkt zakupiony w sklepie, a tym samym wyposażony w kod kreskowy, wystarczy ten kod sczytać. Teraz pozostaje tylko określenie, ile zjedliśmy. Tutaj pomocne są już wypomniane przeze mnie jednostki miary. Możemy operować tradycyjnymi gramami czy kilogramami. Możemy tez bardziej obrazowo przyjąć łyżki, szklanki, plastry czy sztuki. Aplikacja sama wszystko przeliczy. I powie prawdę. Nie tylko tę bolesną o licznie kalorii ale też określi, w jakim zakresie zjedzona przez nas sałatka, uzupełniła nasze dzienne zapotrzebowanie na białko, węglowodany czy tłuszcze. Szczegółowo wyróżni w tym cukry, tłuszcze nasycone, jednonienasycone, wielonienasycony, białka zwierzęce i roślinne, błonnik i cholesterol. Znajdziemy też dokładne wyliczanie witamin i składników mineralnych. Warto zauważyć, że do dziennego zestawienia poza posiłkami możemy dodać również treningi (kalorie zużywane na codzienną aktywność aplikacja dodaje sama, na podstawie wprowadzonych danych). Korzystając z opcji „Podsumowanie” w każdej chwili możemy podejrzeć, na jaki etapie odżywienia organizmu jesteśmy. Co ważne, aplikacja nie przestaje liczyć nawet gdy przekroczymy dzienne zapotrzebowanie. Paski podsumowań zrobią się wtedy niekojąco czerwone ale licznik się nie zatrzyma.

Co daje mi Fitatu? Bardzo dużo. Przede wszystkim – mówiąc górnolotnie – zdrowie. Wiem, ile jeszcze muszę zjeść, żeby zapewnić mojemu organizmowi 100% witaminy C czy błonnika. Wiem, na jakie grzeszki mogę sobie jeszcze pozwolić, a na co powinnam uważać. Dużą zaletą jest – w przypadku korzystania z urządzeń iPhon, jak jak – eksport danych z innej aplikacji „Zdrowie”, która m.in. liczy odległość pokonaną biegiem czy szybkim marszem.

Czy Fitatu ma wady? No cóż…na pewno zdarzy się, że w bazie danych nie będzie potrawy czy produktu, którego właśnie szukacie. Nic jednak niestoi na przeszkodzie, by go dodać. W moim przypadku przydałaby się jeszcze opcja „wege” ale powiedzmy, że jestem tolerancyjna.

Podsumowując – z czystym sumieniem mogę polecić Fitatu, nie tylko osobom dbającym o linię, ale również tym, które chcą racjonalnie się odżywiać i zapewniać swojemu organizmowi komplet wartości odżywczych.

unnamed

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł