Życiowo

Ostatni dzień…

17 czerwca 2011

w pracy. Aaaaa!!!! Tak się cieszę!!!! Moją radość przyćmiewa tylko Plastuś, a konkretnie fakt, edukowania go w temacie robian zamówień w systemie. Tak, wiem – system nie jest prosty. Tak, rozumiem – ja też nie urodziłam się z jego znajomością. Ale kurczak pieczony – jak się robi zamówienie to “Siad podparty!” i robimy je od początku do końca,  a nie odywamy się co chwilę żby zjeśc kanapkę, zrobić herbatę, dotelnić się, porozmawiac z żoną przez telefon czy załatwić Dzieciowi kolonie!!!!! Mój czas, jego sotatnie minuty w tej pracy, też jest cenny!!!! Dobrze, że to jeszcze tylko 7h 45min. A później “Good Bye!!!” Firmo :))))

Już teraz życzę powodzenia osobi, która za jakiś czas zasiądzie na moim zielonym Sitagu.

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł