Życiowo

Na czterech kołach – epizod III

23 września 2013

Wydział Komunikacji Publicznej. Nauczona doświadczeniem, najpierw zdzwoniłam.

Guzikowianka: Dzień dobry. Chciałabym zarejestrować samochód.

Pan Urzędnik: Oczywiście!!! Zapisać panią na konkretna godzinę?

Guzikowianka: Tak, poproszę. Pan Urzędnik: To będzie 11:30

Guzikowianka: Jutro?

Pan Urzędnik: Nie, 7 października.

Guzikowianka: Co?…

Pan Urzędnik: No swoje trzeba odczekać!

Guzikowianka: A na jutro nie można.

Pan Urzędnik: Można

Guzikowianka: Na którą godzinę?

Pan Urzędnik: Na 5:30…wtedy pierwsi ludzie ustawiają się w kolejce.

No cóż. Stawiłam się w rzeczonym miejscu o 5:30. Pierwsza nie byłam. A kolejka też nie była docelowa, tylko po numerki. Docelowa była dopiero druga kolejka. A tam dialog następujący:

Pani Urzędniczka: Jeszcze dowód wpłaty będzie potrzebny. Pójdzie pani na pocztę, wypełni pani dokładnie blankiet, w tytule przelewu dane samochodu i przyniesie mi kopię

Guzikowianka: Może być przelew internetowy?

Pani Urzędniczka: ????

Guzikowianka: Zrobię ten przelew przez internet i przyniosą pani wydruk potwierdzenia wpłaty

Pani Urzędniczka: A to wiarygodne jest?

Guzikowianka: Co? Wydruk?

Pani Urzędniczka: Nie…ten internet…

……

Reasumując – po trzydniowej wycieczce obejmującej urzędy w najbliższym mieście, jestem posiadaczka legalnie poruszającego się po polskich dziurawych drogach pojazdu. Za miesiąc kolejna wizyta u pani nie wierzącym w możliwości internetu. Wszak nie można od razu wręczyć normalnego dowodu rejestracyjnego. Najpierw trzeba się nacieszyć tymczasowym 🙂

Podobne wpisy

2 komentarze

  • Reply fusilla 27 września 2013 at 16:39

    A Ty co? Na łatwiznę chcesz iść? A nie łaska, tak jak większość obywateli, poczekać na swoją kolej! Odstać, co należy? 😉

  • Reply guzikowianka 28 września 2013 at 20:46

    fusilk – tyle, co ja się odczekałam przy całym procesie rejestracji…to na następnych 10 lat wystarczy 🙂

  • Skomentuj fusilla Anuluj odpowiedź