Zjedz i wypij

Chrup..chrup…

13 września 2016

Uwielbiam chrupać. Szczególnie przy czytaniu. A że czytam dużo, a nawet bardzo dużo…chrupania jest jeszcze więcej. I o ile od czytania przybywa szarych komórek, o tyle od chrupania też przybywa ale kilogramów. Miałam tę wątpliwą przyjemność przekonać się o tym osobiście. Każda godzina spędzona z książką, była też czasem spędzonym na podjadaniu. Zauważyłam przy tym jedną prawidłowość – czytam najróżniejsze gatunki, podjadam – tylko wysokokaloryczne, niezdrowe śmieci. Najczęściej chipsy, czasem paluszki, zdarzały się i orzechy, ciasteczka i cukierki. Ważne żeby chrupało. A im bardziej chrupało, tym oponka na brzuchu robiła się większa.Apogeum to był moment, kiedy czytając nie musiałam trzymać czytnika w ręce, bo swobodnie mogłam go opierać na brzuchu. Nie powiem, przeraziłam się. Zaczęłam bardziej się pilnować. Co ja mówię – dałam sobie wewnętrzny szlaban na podjadanie podczas czytania. Wiecie, że za skutkowało? Przestałam podjadać. Przestałam też czytać. Naprawdę. Nie byłam w stanie skupić się na lekturze przyzwyczajona do sięgania po przekąski. A że bez czytania (skutecznego) żyć nie potrafię, nie pozostało nic innego, jak znalezienie zdrowego zamiennika. Tak trafiłam na preparowany orkisz. Pamiętacie z dzieciństwa preparowany ryż? Nadmuchane, lekkie jak piórko ziarna pakowane w małe woreczki. Uwielbiałam je. Mogłam je zjadać bez ograniczeń. Jedynym ograniczeniem przy ich spożyciu była tak naprawdę pojemność żołądka i fakt, że bardzo szybko powodował uczucie sytoście. Tak samo jest z orkiszem. Pierwszy raz trafiłam na niego w Rossmannie. Na półce ze zdrową żywnością, którą zazwyczaj omijam dużym łukiem leżały torebki z różnej wielkości ziarnami. Przypominały te z dzieciństwa i wzbudziły moje zainteresowanie. Postanowiłam spróbować. Wrzucając do koszyka torebkę „ekoOrkiszu” marki Soligrano, nie planowałam jeszcze, że będzie to zdrowy wspomagacz czytania. Nie mając innej alternatywy do wieczornej lektury, przesypałam go do miseczki i zasiadłam do czytania.  Okazał się smacznym zamiennikiem chipsów, dodatkowo nie brudził rąk, a ze względu na gramaturę – nie można było go podbierać garściami. Opakowanie wystarczyło na kilka wieczorów z książką. Spodobało mi się. Przy kolejnej wizycie w drogerii Rossmann skusiłam się na amarantus ekspandowany tym razem marki dobra kaloria. On też sprawdził się idealnie jako dodatek do książki. Jego ziarna są tak drobne, że podbieranie ich z miseczki jest bardzo trudne, a co za tym idzie – podjadanie jest utrudnione. Po amarantusie spróbowałam jeszcze gryki i jagły. Wszystkie eksperymenty wypadły pomyślnie. Do tego stopnia, że nie podjadam już w czasie czytania, a preparowane ziarna zjadam w ramach podwieczorku z naturalnym jogurtem. Bajka! To smak, który gorąco polecam.

chrupchrup

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł