Przeglądasz kategorie

Książkowo

Kryminał

Adam Forman „Sługi boże”

10 września 2016

Kryminał lubi noc, odgrzebane historie sprzed lat i lekki zapach romansu, a nawet bardziej seksu. Wszystkie te elementy tworzą lekturę, od której nie można się oderwać. Tak było również w przypadku „Sług bożych”.

Do Wrocławia przyjeżdża młoda komisarz berlińskiej policji. Oficjalnie oddelegowana, nieoficjalnie – odsunięta na przeczekanie. W czasie swojego pobytu ma zająć się rozwikłaniem sprawy, która nieodzownie łączy się z historią jej rodziny. W tym samy czasie przebywa w stolicy Dolnego Śląska inna obywatelka Republiki Federalnej Niemiec. Nie dane jest im się poznać – w noc po przyjeździe pierwszej, druga kończy życie lotem z Mostku Czarownic na kościele Marii Magdaleny. Zaistniała sytuacja odciąga panią komisarz od realizacji pierwotnych planów. Mimowolnie angażuje się w śledztwo,które prowadzi komisarz Warski, legenda wrocławskiej policji, były komandos z nadmiernymi ciągotkami do krótkiej broni palnej. Jak łatwo się domyślić, niezamierzona współpraca układa się początkowo jak po grudzie. Szczególnie, gdy na scenie pojawia się posągowo piękna pani psycholog, która ma pomóc. Pytanie brzmi – komu, tak naprawdę? Tego dowiadujemy się pod koniec książki, a przeczytać ją warto. Dla dokładnych opisów wrocławskich miejscówek, dla interesujących wątków z bardziej i mniej odległej historii polskiej i niemieckiej. Wreszcie dla fantastycznego akcentu pani komisarz i przepisu na napój życia.

Kryminał bez wad? Niestety nie. Zawiódł marketing i PR. Premiera książki tylko o 2 tygodnie wyprzedziła jej ekranizację. Nawet jeśli nie chcemy, komisarz Warski ma twarz Bartłomieja Topy, a pani psycholog – Małgorzaty Foremniak.

Moja ocena: 8/10

Obyczajowe

Emily Giffin „Pierwsza przychodzi miłość”

28 sierpnia 2016

To książka o długo skrywanym cierpieniu i żałobie, z którą nikt nie może się pogodzić. Gorzej. To książka o ciągłym obwinianiu siebie i bliskich. Przede wszystkim to potwierdzenie tezy, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a każde zdarzenie ma jakieś konsekwencje.

Josephine i Meredit, dwie siostry, więcej dzieli niż łączy. Jedna to samotna nauczycielka, która pomimo skończonych trzydziestu lat nadal wynajmuje wspólnie z kolegą mieszkanie i marzy o szczęśliwej przyszłości u boku Wielkiej Miłości. Drugie do szczęścia nie brakuje niczego – piękny dom w dobrej dzielnicy, przystojny mąż z własną firmą, córeczka-aniołek i błyskotliwa kariera w kancelarii prawniczej. Co je łączy? Rodzinna tragedia, która wydarzyła się co prawda przed laty ale nadal nie pozwala o sobie zapomnieć. Niby wszystko już zostało wyjaśnione, omówione, przegadane. Ale to jednak złudzenie. W krytycznych momentach wspomnienie tragedii wraca. Jakie to łatwe, zrzucić winę za niepowodzenie na dramat sprzed lat, który ciągle jest w wspominany. Bo właśnie swego technikę swego rodzaju „retrospekcji” wykorzystała Giffin w tej książce. Każde zdarzenie mające miejsce obecnie jest świetną okazją, by cofnąć się do TEGO MOMENTU. Ale czy słusznie?

Sami oceńcie.

Moja ocena: 5/10

Obyczajowe

Anna J. Szepielak „Francuskie zlecenie”

13 sierpnia 2016

Ewa, młoda, niedoceniana fotograf otrzymuje zagraniczne zlecenie. Spędzi dwa tygodnie w słonecznej Prowansji przygotowujące sesję fotograficzną starej kwiaciarni oraz posiadłości jej właścicieli. Już zdążyłam się zmartwić, jak ta biedna dziewczyna poradzi sobie w z językiem, gdy okazało się, że zleceniodawczyni, a także cała jej rodzina mówią po polsku. Jaki w takim razie może być kolejny krok? Oczywiście, związki rodzinne z Polską wyłaniające się z zakamarków dziejów. Mroczna galeria portretów przodków, domagających się uwagi w dosyć nietypowy sposób. A w tle rodzinne problemy, konflikty ale też codzienne życie niby proste i łatwe, wszak to wyższe sfery ale jednak takie oczywiste. Jest też oczywiście wątek enigmatycznego spadku. We wszystkim zaś pomaga cudowny szósty zmysł głównej bohaterki.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną „techniczną” kwestię. „Francuskie zlecenia” to odświeżona i poprawiona wersja wydanego naście lat temu „Zlecenia z Francji”. Zabieg ten autorka uzasadniła stwierdzeniem: „Historia napisana piętnaście lat temu spotkała się z tak ciepłym przyjęciem czytelników, że zasługiwała na nową odsłonę”. Nie powiem – interesujące podejście, z którym pierwszy raz się spotkałam. Muszę koniecznie sięgnąć do źródeł.

Podsumowując – książka nie porywa, to raczej kategoria niemęczących czytadeł na letnie wieczory. Ale po książki tego typu też trzeba czasem sięgnąć.

Moja ocena: 5/10

Kryminał

Michael Hjort, Hans Rosenfeldt „Oblany test”

11 sierpnia 2016

Sebastian Bergman wrócił. Tym razem w podwójnej roli. Znamy go już jako policyjnego psychologa. Jak nałogowy erotoman poradzi sobie w roli ojca i to dorosłej kobiety? Przekonajmy się, jak zmierzy się z tym podwójnym wyzwaniem. Nie będzie łatwo, szczególnie, gdy trup ściele się gęsto, ofiary wybierane są według specjalnego klucza, a morderca to nie zwykły Johannson. Do tego wszystkiego problemy osobiste naszych znajomych z Krajowej Policji Kryminalnej, a przyznać trzeba, że tym razem mają je wszyscy.

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo niesatysfakcjonowana lekturą. Malutkie rozczarowanie powoduje brak szwedzkiej codzienności w tle, ale wiem, że specjalistą od tego jest Camilla Lackberg, a nie duet Hjort-Rosenfeldt. No i ta chwila kiczowatej tkliwości „rodzinnej”. W obliczu zaskakującego zakończenia ujdzie i to.

Moja ocena: 9/10

poradniki

Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji”

2 sierpnia 2016

W ostatnich latach jesteśmy zalewanie podręcznikami: jak się ubrać, jak się umalować, jak żyć powoli, jak…jak…jak.. Oczywiście po francusku 🙂 A tutaj nagle zmiana. Okazuje się, że można po koreańsku. I to w dużą korzyścią dla nas samych. Dla naszego samopoczucia, urody i przede wszystkim wyglądu. Niezaprzeczalnym faktem jest, że o cerę zaczynamy dbać, gdy jest już za późno. Najdroższy krem przeciwzmarszczkowy kupujemy, gdy zobaczymy pierwsze zmarszczki. Nawilżające maseczki stosujemy, gdy skóra jest przesuszona. Dodatkowo wcieramy, a nie wklepujemy; wygniatamy, ciśniemy i wycieramy. I jeszcze pomstujemy, że to co złe, to przecież w genach dane. I dlatego te Azjatki takie ładne i porcelanowe.

Autorka otwiera nam oczy. Jako „Azjatka” wychowana na Florydzie fundowała sobie wszystkie grzechy przeciw cerze – od opalenizny, przez przesuszanie, po ciężki makijaż. Geny nie pomogły. Pomogła natomiast przeprowadzka do kraju przodków, gdzie dbanie to cerę to całą filozofia. I tą filozofią Charlotte się z nami dzieli.

Po lekturze pierwszych rozdziałów stwierdziłam, że przecież ja to wszystko wiem. Po kolejnych przyszła refleksja: „Ale czy na pewno tak robię?”

Cho w obrazowy sposób przedstawia konsekwencje grzechów wobec ciała. Jest chodzącym dowodem na to, że można się nawrócić i żyć po koreańsku.

Książka, jako poradnik – idealna. To naprawdę elementarz ze zrozumiałym instruktażem, który powinna przeczytać każda nastolatka. Jeden mały minusik za styl – nie lubię być „koleżanką” narratora. Ale w tym przypadku inaczej chyba się nie da.

Moja ocena: 9/10

Obyczajowe

Agnieszka Lingas-Łoniewska „Szukaj mnie wśród lawendy. Zuzanna. Tom I”

26 lipca 2016

Trzy siostry: Zuzanna – korposzczur ze złamanym przez smutną historię miłosną życiem, Zofia – matka-Polka, pragnąca nie wiadomo czego i Gabriela – optymistyczna masażystka z pokręconym CV szukająca szczęścia w Chorwacji.

W pierwszej części cyklu poznajemy Zuzannę. Pracownika wyższego szczebla managerskiego w farmaceutycznej korporacji, dla której praca to sens życia. Innego nie widzi od przeżytego w latach młodzieńczych zawodu miłosnego. Jej życie to słupki, analizy i awanse. No, jeszcze czasem sporadyczne wizyty u rodziców i siostry mieszkającej w stolicy. Totalne klapki na oczy. I nagle bach! Pojawia się on. Męski, wysoki i wysportowany. To, plus sceneria wakacyjnej Chorwacji. Jakby to powiedzieć – ciąg dalszy lekko przewidywalny?

Moja ocena: 2/10

Obyczajowe

Ałbena Grabowska „Alicja w krainie czasów. Czas zaklęty”

21 lipca 2016

Alicja została „naznaczona” jeszcze przed narodzinami. Miała być dzieckiem niezwykłym, uzdolnionym, mądrym i nieprzeciętnym. Dzisiaj to spełnienie marzeń każdego rodzica. Ale w dziewiętnastowiecznej Polsce, pod carskim panowaniem nie do końca można być szczęśliwym posiadając te przymioty. Szczególnie, gdy nie jest się podobnym do Pani Matki, a wolny czas umila Darwin i jego „O powstawaniu gatunków.

Autorka zabiera nas do szlacheckiego dworku, gdzie życie od lat toczy się niezmiennie, pomimo „nowinek z Francji”. Opowiada o tym życiu i świecie z perspektywy nastoletniej Alicji, która postrzega świat nieco inaczej niż jej rówieśniczki. Jak łatwo się domyślić, staje się to źródłem wielu zaskakujących sytuacji, a co gorsza – oburzenia i niezadowolenia otoczenia.

Lekka fabuła, w której nie zabrakło ludowej bojaźliwości i staropolskich wierzeń, wciąga i nie pozwala skończyć za „jeszcze kilka stron”. To dla mnie o tyle zaskakujące, że wciągają mnie tylko kryminały. A może…”Alicja…” to kryminał? Wszak są i trupy…..

Moja ocena: 8/10

Książkowo

Jonathan Aycliffe „Szepty w ciemości”

13 lipca 2016

Historia jakich wiele. Osierocona nastoletnia dziewczyna z dobrego domu trafia do dalekich krewnych, których nigdy nie widziała na oczy. Krewni – tradycyjnie – mieszkają w wielkim dworze na pustkowiu. Dziewczynka wyczuwa, że w domu dzieje się coś dziwnego, wręcz strasznego. Brzmi znajomo? Bo historia jest oczywista, a jej zakończenie przewidywalne. Dlaczego w takim razie warto sięgnąć po „Szepty w ciemności”? Dla niekonwencjonalnej formy – pamiętnik starszej pani. Dla spokoju – miło czytać horror, kiedy wiemy, co się wydarzy. Dla porównania – „już gdzieś to było”. Dla skojarzeń – w tym filmowych („Crimson Peak. Wzgórza krwi”). Dla pewnego niedosytu już po zakończeniu lektury – czy Anthony ma dzieci?…

Żeby nie popełniać już tego błędu.

Moja ocena: 6/10

Obyczajowe

Agata Kołakowska „Niewypowiedziane słowa”

11 lipca 2016

Historia jakich wiele.  Ona i on kiedyś się kochali i szaleli na swoim punkcie. Teraz, po kilku latach szaleństwo gdzieś zwietrzało. On nie lubi elegancji, w której ona tak się lubuje. Ona dla odmiany nie rozumie jego fascynacji kinem. Do tego powszechny problem – nie mogą mieć dziecka. Kolejna para – tym razem ona spokojna i poukładana, wręcz nudna i on, artysta żyjący „ponad to”. Jeszcze nie mają ślubu, a już mają wątpliwości. Jak kończą się tego typu historie? Albo coraz większe różnice i tarcia doprowadzają do rozstania, bo – tu cytat z książki: „Nic na siłę” albo – wręcz odwrotnie – po licznych perturbacjach, przemyśleniach i zgrzytach przychodzi oczyszczenia, a oni „żyli długo i szczęśliwie” (to już cytat z innej książki). W „Niewypowiedzianych słowach” autorka nie siliła się na oryginalność i sytuację rozwiązała tendencyjnie.

Moja ocena: 2/1o

poradniki

Sophia Amoruso „#SZEFOWA. Najseksowniejszy prezes świata”

8 lipca 2016

Sophia Amoruso to symbol naszych czasów, może nawet mojego pokolenia. Niespełna trzydziestoletnia kobieta zarządzająca modowym imperium o wartości 240 milionów dolarów. Jest to o tyle ciekawe, że nigdy nie ukończyła żadnych studiów z zakresu ekonomii czy zarządzania. Swoją firmę stworzyła bez zaciągania kredytów, a zaczynała od sprzedaży ubrań na internetowej platformie handlowej. No i do tego pracuje w branży modowej. Brzmi jak bajka o Kopciuszku i należy spodziewać się cudów i działania dobrej wróżki? Bynajmniej. To tylko ciężka praca i zaangażowanie. Tylko? Tylko. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że u Sophi te dwa pojęcia kryją bardzo dużo. I o tym właśnie jest książka, która jest też swego rodzaju biografią.

Sophia szczegółowo opisuje swoje zawodowe początki. Podkreśla powody, dla których zajmowała poszczególne stanowiska ale też uzasadnia, dlaczego pracę w danym miejscu kończyła. A co najważniejsze – podkreśla to kilka razy – każda z wykonywanych prac czegoś jej nauczyła, czymś ją wzbogaciła. To ważne, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy wiele osób chodzi do pracy, by doczekać do 16.00 czy „byle do piątku”. Opierając się na własnych doświadczeniach, autorka przekazuje czytelnikom wiele cennych rad i wskazówek, które niewątpliwe okażą się pomocne w prowadzeniu własnego biznesu.

Jako poradnik, książka zasługuje na najwyższe noty – za wiedzę, sposób przekazu i wiarygodność. Niestety – z perspektywy mola książkowego i miłośnika literatury, nie mogę jej zbyt wysoko ocenić.

Moja ocena: 4/10