Przeglądasz kategorie

Kryminał

Kryminał Książkowo

Katarzyna Puzyńska „Dom czwarty”

13 listopada 2016

To moje szóste już spotkanie z Katarzyną Puzyńską i nie ukrywam, że czekałam na nie z lekkim niepokojem. Spowodowany był on pewnym rozczarowaniem ostatnią częścią przygód mieszkańców Lipowa. „Dom czwarty” na szczęście nie rozczarował. Wręcz przeciwnie – pozytywnie zaskoczył i przyniósł odmianę.

W szóstej już części cyklu autorka koncentruje się na postaci dotychczas traktowanej nieco po macoszemu. Sami przyznajecie, że o Klementynie Kopp wiem tyle, ile sama powiedziała. A rozmowna raczej nie jest. Lektura jest tym bardziej interesująca, że samej Klementyny w niej brak. Jej losy poznajemy z ust innych – rodziny, znajomych, a nawet – dawnych miłości. Była policjantka zaskakuje na każdym kroku, a wszystko co z nią związane, pozostaje zagadką niemal do ostatnich stron książki.

Przedstawienie „bohatera bez bohatera” to nie jedyna nowość w kolejnej książce Puzyńskiej, która – musicie przyznać – przyzwyczaiła już czytelników do pewnych schematów. Po raz pierwszy autorka koncentruje się na bohaterach pierwszoplanowych czyli Danielu, Weronice i Emilce, a konkretnie na ich uczuciach, emocjach i przemyśleniach. Po raz pierwszy tak wyraźnie słyszymy myśli Podgórskiego czy Nowakowskiej. Tendencja ta przeniosła się również na pozostałych uczestnikach akcji, których poznajemy raczej głównie przez myśli,a  dopiero w drugiej kolejności przez czyny. To nowatorskie podejście Puzyńskiej do bohaterów, to powiew świeżości tak potrzebny tej serii.

„Dom czwarty” podobnie jak poprzednie książki z cyklu, dzieje się współcześnie ale ucieka do przeszłości. Tak było we wszystkich poprzednich częściach, kiedy to odkrywaliśmy tajemnice historii Lipowa i okolic. tak jest i tym razem, gdzie zapędzamy się do pobliskich Złocin. Pod tym względem autorka pozostałą wierna pewnym schematom i za to jestem jej wdzięczna.

Jedna tylko rzecz zaniepokoiła mnie już po przewróceniu ostatniej strony – jakoś mało pytań bez odpowiedzi i niedomówień. Czy jedno wahadełko wystarczy, by powstała kolejna część cyklu? Mam nadzieję, że tak.

dsc_1713

 

Kryminał

Hubert Hender „Zapora”

10 października 2016

Jezioro Pilchowickie kojarzy mi się z wyjazdami na ryby i pobytem w tym cudownym miejscu. Nie przyszło mi do głowy, że w tych „okolicznościach przyrody” można osadzić akcję kryminału, w dodatku tak krwawego. Bo „Zapora” jest naprawdę krwawa. Ktoś morduje – w okrutny i finezyjny sposób – kolejnych mieszkańców Pilchowic. Przyznaję, że na pewnym etapie lektury zaczęłam się zastanawiać, czy autor planuje pozbyć się wszystkich mieszkańców Pilchowic. Na szczęście nie uśmiercił wszystkich. Jednak ci, którzy polegli, muszą zostać w pewien sposób pomszczeni. A morderca jest nieuchwytny. Na miejscu zbrodni nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Znika niczym duch nie dając ścigającym go policjantom żadnych szans. Czyżby zbrodnia doskonała? Niekoniecznie, wszak taka nie istnieje. Wie o tym komisarz Iwanowicz. Czy trafi w końcu na ślad i znajdzie klucz do zagadki?

„Zaporę” zakwalifikowałam do grupy książek „z historią w tle”, które bardzo lubię. Ta jednak nieco mnie rozczarowała – autor każe czekać na wątek historyczny do ostatnich stron kryminału, przez co pozbawia czytelnika przyjemności snucia własnego śledztwa. W książce zabrakło mi też szczegółowości. Autor potraktował bohaterów do tego stopnia powierzchownie, że nie wszystkie ofiary zasłużyły na imiona i nazwiska, nie wspominając o mordercy, którego biografię możemy zawrzeć w dwóch zdaniach. Czego było za wiele? Opisów lasów nad jeziorem 🙂

Moja ocena: 8/10

Kryminał

Adam Forman „Sługi boże”

10 września 2016

Kryminał lubi noc, odgrzebane historie sprzed lat i lekki zapach romansu, a nawet bardziej seksu. Wszystkie te elementy tworzą lekturę, od której nie można się oderwać. Tak było również w przypadku „Sług bożych”.

Do Wrocławia przyjeżdża młoda komisarz berlińskiej policji. Oficjalnie oddelegowana, nieoficjalnie – odsunięta na przeczekanie. W czasie swojego pobytu ma zająć się rozwikłaniem sprawy, która nieodzownie łączy się z historią jej rodziny. W tym samy czasie przebywa w stolicy Dolnego Śląska inna obywatelka Republiki Federalnej Niemiec. Nie dane jest im się poznać – w noc po przyjeździe pierwszej, druga kończy życie lotem z Mostku Czarownic na kościele Marii Magdaleny. Zaistniała sytuacja odciąga panią komisarz od realizacji pierwotnych planów. Mimowolnie angażuje się w śledztwo,które prowadzi komisarz Warski, legenda wrocławskiej policji, były komandos z nadmiernymi ciągotkami do krótkiej broni palnej. Jak łatwo się domyślić, niezamierzona współpraca układa się początkowo jak po grudzie. Szczególnie, gdy na scenie pojawia się posągowo piękna pani psycholog, która ma pomóc. Pytanie brzmi – komu, tak naprawdę? Tego dowiadujemy się pod koniec książki, a przeczytać ją warto. Dla dokładnych opisów wrocławskich miejscówek, dla interesujących wątków z bardziej i mniej odległej historii polskiej i niemieckiej. Wreszcie dla fantastycznego akcentu pani komisarz i przepisu na napój życia.

Kryminał bez wad? Niestety nie. Zawiódł marketing i PR. Premiera książki tylko o 2 tygodnie wyprzedziła jej ekranizację. Nawet jeśli nie chcemy, komisarz Warski ma twarz Bartłomieja Topy, a pani psycholog – Małgorzaty Foremniak.

Moja ocena: 8/10

Kryminał

Michael Hjort, Hans Rosenfeldt „Oblany test”

11 sierpnia 2016

Sebastian Bergman wrócił. Tym razem w podwójnej roli. Znamy go już jako policyjnego psychologa. Jak nałogowy erotoman poradzi sobie w roli ojca i to dorosłej kobiety? Przekonajmy się, jak zmierzy się z tym podwójnym wyzwaniem. Nie będzie łatwo, szczególnie, gdy trup ściele się gęsto, ofiary wybierane są według specjalnego klucza, a morderca to nie zwykły Johannson. Do tego wszystkiego problemy osobiste naszych znajomych z Krajowej Policji Kryminalnej, a przyznać trzeba, że tym razem mają je wszyscy.

Muszę powiedzieć, że jestem bardzo niesatysfakcjonowana lekturą. Malutkie rozczarowanie powoduje brak szwedzkiej codzienności w tle, ale wiem, że specjalistą od tego jest Camilla Lackberg, a nie duet Hjort-Rosenfeldt. No i ta chwila kiczowatej tkliwości „rodzinnej”. W obliczu zaskakującego zakończenia ujdzie i to.

Moja ocena: 9/10