Przeglądasz kategorie

Do zobaczenia

Do zobaczenia W podróży

Do zobaczenia w Berlinie. Berlin „żydowski”

4 maja 2018

Niewątpliwie miejscem najbardziej związanym z kulturą i historią Żydów w Berlinie jest tutejsze Muzeum Żydowskie. O nim już Wam pisałam tutaj. Niemniej jednak, w stolicy Niemiec są jeszcze co najmniej dwa miejsca, które każdy miłośnik judaizmu powinien zobaczyć. Są to Nowa Synagoga i Pomnik Pomordowanych Żydów Europy. Obydwa miejsca są bardzo charakterystyczne i od razu rzucają się w oczy – synagogę widać z daleka dzięki błyszczącej w słońcu kopule; drugie z miejsc popularność zawdzięcza formie i lokalizacji.

Nowa Synagoga (Neue Synagoge Berlin) została otwarta w 1866 roku. Ze swoimi 3200 miejscami była największą świątynią żydowską w Niemczech. Projektujący ją architekt inspirował się stylem mauretańskim, czego dowodem są widoczne dzisiaj pozłacane żebra kopuły. Budowla, którą zobaczyć możemy obecnie, to oczywiście rekonstrukcja pierwotnej świątyni, którą zniszczono i zbezczeszczono w czasie drugiej wojny światowej. Odbudowa trwała wiele lat. W 1995 roku odrestaurowana część budynku została oddana do użytku. Działa tam Centrum Judaicum ze stałą ekspozycją, na którą składają się głównie fotografie przedstawiające synagogę w latach świetności, ale też elementy pierwotnej budowli oraz dokumenty poświadczające historię i siłę przedwojennej gminy żydowskiej w Berlinie. Poza funkcją edukacyjną, pełni oczywiście rolę domu modlitwy dla członków berlińskiej gminy żydowskiej, a także odwiedzających ją Żydów z całego świata. Dla turystów dostępna jest od niedzieli do piątku, od 10:00 do 18:00; w piątek – ze względu na rozpoczynający się Szabat – do 15:00. Bilety kosztują odpowiednio: 5 € normalny i 4€ ulgowy. Planując wizytę, warto sprawdzić, czy nie przypadnie ona na jedno z żydowskich świąt, kiedy obiekt nie jest dostępny dla zwiedzających. Warto też przygotować się na drobiazgową kontrolę, przypominającą tę na lotnisku, a także mieć świadomość, że cena biletu obejmuje jedynie wstęp na stałą wystawę – nie zobaczymy sali modlitewnej.

Nowa Synagoga w Berlinie

O ile wybierając się do Nowej Synagogi trzeba nieco zboczyć z głównej turystycznej trasy, o tyle Pomnik Pomordowanych Żydów Europy (Denkmal für die ermordeten Juden Europas) zobaczyć można nie zbaczając z wycieczkowego kursu, ponieważ znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie Bramy Brandenburskiej. Idąc od strony Alexander Platz, należy przejść przez Bramę i skręcić lekko w lewo. To tam, na powierzchni 19 tysięcy metrów kwadratowych znajduje się 2711 betonowych bloków-steli o różnych wymiarach (największy ma ponad 4 metry wysokości). Liczba prostopadłościanów odpowiada liczbie stron w Talmudzie (jednej z podstawowych ksiąg judaizmu). Przestrzeń między symetrycznie ułożonymi blokami wyłożona jest granitową kostką tworząca pofalowaną powierzchnię. Jest to stosunkowy „młody” monument – został odsłonięty w 2005 roku, a koszty związane z budową pokrył Rząd Republiki Federalnej Niemiec. Miejsce jest naprawdę wyjątkowe. Polecam wybrać się na jego obejrzenie we wczesnych godzinach porannych, kiedy nie jest okupowane przez nastolatków, traktujących je jako świetny plener zdjęciowy. Aby jeszcze lepiej zrozumieć przesłanie tego miejsca, warto zajrzeć również do mieszczącej się pod ziemią, pod pomnikiem Izby Pamięci. Jest ona czynna codziennie, poza poniedziałkiem, w godzinach 10:00 – 19:00, koszt biletu to 3€. Część naziemna jest ogólnodostępna, zwiedzanie nie wymaga zakupu biletu.

Denkmal für die ermordeten Juden Europas

 

Do zobaczenia Życiowo

Do zobaczenia w Berlinie. Muzeum DDR

9 marca 2018

Przyznam szczerze, że gdyby nie ostatnia wizyta mojego brata, który miał swój plan zwiedzania Berlina, nigdy nie trafiłabym do Muzeum DDR. Ja, pokolenie początku lat 80tych, pamiętam jeszcze szary socjalizm w polskim wydaniu. Nie doświadczyłam może osobiście octu na półkach – byłam bądź, co bądź na to za smarkata. Ale pamiętam kartki na mięso i kolejki do mięsnego, wyrób czekoladopodobny „Pani Twardowska” i klocki Lego z Pevexu. Tak doświadczona przez życie 😉 stwierdziłam, że dla mnie Muzeum DDR to żadna atrakcja i nic nowego tam nie odkryję. Jak się okazało, byłam w błędzie. 

Przede wszystkim, niemiecki DDR różni się jednak w pewnym stopniu od swojskiego PRLu. Najlepiej pokazują to te elementy wystawy, gdzie trzeba coś przeczytać, czegoś wysłuchać. To niby szczegóły ale jednak są (zobaczcie okładkę przygód Bolka i Lolka). A kolekcja dokumentów, mam tutaj na myśli przedruki gazet, ogłoszenia czy plakaty, jest w muzeum bardzo bogata. I ciekawie wyeksponowana. Nie są to tradycyjne gabloty czy ramki ale sprytnie ukryte szufladki, szafki i tablice. Niektóre wzbogacone efektami audi czy nagraniami (jak na przykład pochód pierwszomajowy).

Sporą część muzeum zajmuje rekonstrukcja mieszkania z czasów DDR. „Przechodzimy” przez windę, znaną nam z wielkiej płyty i trafiamy wprost to mieszkania niemieckiego Kowalskiego. A tam kuchnia z pomarańczowym mikserem, który pamiętam z kuchni mojej mamy, sypialnia z charakterystycznymi narzutami na łóżku, a w szufladzie nocnej szafki ówczesne tabletki antykoncepcyjne. W pokoju dziennym króluje kanciasty telewizor, lampka na trzech nogach z tekstylnym abażurem i stojakiem na gazety. Są też „kryształy” wyeksponowane w witrynach segmentu. Nie mniej uroku ma pokój dziecięcy – niewątpliwie należy do nieletniego „przodownika pracy” z obowiązkowym piętrowym łóżkiem. Odtworzono nawet łazienkę, a w przedpokoju stoi szafka z modnym w tamtych w tamtych latach koturnami i „plastikami”(letnie niby-baleriny z gumoplastiku).

Twórcy muzeum nie zapomnieli również o tym, że poza życiem codziennym toczyło się również to publiczne, a nawet polityczne. Odtworzono gabinet dygnitarzy z charakterystycznym czarnym telefonem i biurkiem kryjącym w szufladach alkoholowe niezbędniki. Aby podróż w czasie była bardziej realistyczna, w ramach jednej z ekspozycji można zasiąść za kierownicą trabanta, a innej – napisać list na prawdziwej maszynie.

Cieszę się, że to muzeum tak pozytywnie mnie zaskoczyło. Odbyłam przyjemną podróż w czasie, a dodatkowo nadrobiłam zaległości z powojennej historii Niemiec.

Na koniec trochę konkretów. Muzeum mieści się w ścisłym centrum. Idąc z Alexander Platz w kierunku Bramu Brandenburskiej, schodzimy na bulwary przed Katedrą. Czynne jest codziennie od 10 do 20; w niedziele do 22. Bilet normalny kosztuje 9,50 €, ulgowy 6€. Można je tez nabyć online.

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do wizyty w tym muzeum i wpiszecie ja sobie na listę „Must see in Berlin”. A może kto już tam był? Jeśli tak – jakie wrażenia?