Życiowo

Bankowe przypadki Cytryny

3 października 2013

Wytrwałym czytelnikom Cytryna znana jest z wcześniejszych wpisów. Ostatnio trochę o niej „zapomniałam” w blogowaniu. Czas na up-date. Cytryna ostatnio często wchodzi w relacje z bankiem – raz z jednym, innym razem z drugim…

Przypadek I. Bank X do Cytryny telefonicznie.

Bank: Dzień dobry. Nazywam się X. Jest Pani klientem naszego banku. Dzwonię w celu rozwiązania pewnej kwestii. W tym celu proszę o podanie numeru PESEL.

Cytryna: Niczego nie będę podawać! Najpierw powinien pan zapytać czy mam czas. Żadnych danych nie udostępnię!

Bank: Ale ja dzwonię w Pani sprawie!

Cytryna: Gdyby to byla moja sprawa, to sama bym do was zadzwoniła..pii.pii.piii

 

Przypadek II. Cytryna do Banku Y. Przypomniała sobie, że zalega im z ratami mikro-kredytu.

Cytryna: Dzień dobry, z tej strony Cytryna. Dzwonię, ponieważ mam u was zaległą należność – dwie raty mikro-kredytu. Chciałabym to uregulować…

Bank: Dzień dobry. Zaraz to sprawdzimy

(….trwa sprawdzanie…)

Bank: Pani Cytryno… (pełen przejęcia ton)….pani zalega z uregulowaniem należności….dlaczego?…Przestała pani płacić…Dlaczego?…(ton coraz bardziej dramatyczny)

Cytryna: Wiem, że zalegam. Przestałam płacić, bo straciłam pracę!

Bank: (ton księdza z wielkopostnego kazania)…Pani Cytryno…Straciała pani pracę…Poręczeniem dla tego kredytu była renta rodzicielska….Co się stało?…Pani przestała płacić…Pani straciła pracę…

Cytryna: Renta mi się już nie należy! Chciałabym uregulować należność!!!

Bank: Pani Cytryno…tak nie wolno robić….

Cytrynowy telefon: …pii…piii

 

Jakiś czas później..

Guzikowianka: Cytryna, czego ty się rozłączyłaś rozmawiając z bankiem od kredytu?

Cytryna: A, co? Miałam czekać, aż pan łamiącym się głosem powiem: „Pani Cytryno…trzeba szukać pracy…roznosić CV”?!?!?!?

 

Podobne wpisy

Brak komentarzy

Skomentuj artykuł